Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 22 marca 2012


Zugdidi, odsłona druga...

Niejedno miejsce zyskuje czar pod wpływem ładnej pogody, pięknej opowieści, pamiętnego zdarzenia. Takim miejscem jest właśnie Zugdidi. Nie ma ono ani wielkości, ani czaru Tbilisi. Nie może poszczycić się tyloma zabytkami, co stolica. Ba, co niejedno większe miasto. Jednak, gdy na zewnątrz świeci słońce, ustaje wiatr i na niebie pojawia się tęcza, miasto to zyskuje dziwną, pozytywną aurę. Już nie rażą dziury w drodze i powszechny chaos miasteczka. Gruzińskie domy, o charakterystycznym, willowym wyglądzie, palmy rosnące nieopodal, miejsko-wiejski klimat, widoczny na każdym kroku, niewielkie odległości dzielące poszczególne cele naszej wędrówki, to wszystko sprawia, że Zugdidi jest na swój sposób miejscem wyjątkowym. I powiem szczerze, że zaczynam je naprawdę lubić.
Rzeka w pobliżu mojego domu

Widok na peryferia o 7:00 rano.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz